Miniony sezon pokazał, że Miłosz Wysocki potrafi być prawdziwym silnikiem napędowym Wybrzeża Gdańsk. Najlepszy junior ligi z średnią biegową 1,745 skończył wiek juniorskich startów i staje przed zupełnie nowym wyzwaniem, rywalizacją w kategorii U24, gdzie każdy bieg to starcie z bardziej doświadczonymi zawodnikami. Dla młodego gdańszczanina to czas, by udowodnić, że nie jest tylko obiecującym talentem, lecz zawodnikiem, który potrafi decydować o losach meczów. Sezon 2026 może okazać się przełomowy, zarówno dla jego kariery, jak i dla zespołu Wybrzeża, którego celem jest awans na zaplecze PGE Ekstraligi.
Zacznijmy od najważniejszego, zdrowie dopisuje? Sezon kończyłeś przecież z urazem, więc czy wróciłeś już w pełni do formy?
Tak, wszystko jest już w porządku. Czuję się dobrze i jestem w pełni gotowy do sezonu. Najważniejsze, że urazy są już za mną, dzięki czemu mogę spokojnie skupić się na przygotowaniach. Cieszę się też, że powoli zbliżają się pierwsze starty i w końcu będzie można wrócić do ścigania.
Jak wyglądała Twoja zima pod kątem przygotowań do sezonu? Czy postawiłeś na coś nowego w treningu albo przygotowaniach sprzętowych, czy raczej trzymałeś się sprawdzonych rozwiązań z poprzednich lat?
Trochę zmian było. Przede wszystkim inaczej podeszliśmy do przygotowania fizycznego, więcej pracowałem nad bieganiem i ogólną wydolnością, żeby jeszcze lepiej przygotować organizm do sezonu. Sporo uwagi poświęciliśmy też sprzętowi, bo w naszym sporcie to bardzo ważny element przygotowań. Myślę, że wszystko jest dobrze poukładane i pozostaje to teraz przełożyć na jazdę na torze.
Skończyłeś już wiek juniora i w tym sezonie przechodzisz do kategorii U24. Jak odczuwasz tę zmianę? Czy starty z tej pozycji mocno różnią się od tego, co znałeś do tej pory?
Tak naprawdę nie jest to aż tak duża zmiana, jak mogłoby się wydawać. Nadal będę się ścigał z wieloma tymi samymi zawodnikami, w tym samym środowisku, w którym dobrze się czuję. Znam ludzi w klubie i wiem, że mogę liczyć na ich wsparcie. Największa różnica to brak biegu juniorskiego. Dla niektórych mogło to być źródło punktów, ale z drugiej strony wygrywając z juniorami nie zawsze miałem realne porównanie sprzętu. Teraz, startując z seniorami, będę miał dużo lepsze odniesienie, jeśli bieg pójdzie dobrze, będzie wiadomo, że wszystko działa jak należy. Jeśli coś pójdzie gorzej, od razu będzie widać, nad czym trzeba popracować.
Patrząc już na nadchodzący sezon, jakie cele sobie stawiasz? Czy są to przede wszystkim punkty zdobywane w lidze dla Wybrzeża, miejsce w klasyfikacji ligowej, czy może rozwój w każdym kolejnym starcie czy sukcesy indywidualne ?
Przede wszystkim chcę przejechać sezon równo i bez kontuzji, to dla mnie najważniejsze. Jeśli uda się to połączyć z wynikami na torze, będzie świetnie. A jeśli chodzi o liczby, to moim celem jest średnia powyżej dwóch punktów na bieg. Jeżeli uda mi się ją osiągnąć, będę naprawdę zadowolony i będę czuł, że sezon był udany. Na razie podchodzę do tego spokojnie. To mój pierwszy sezon w kategorii U24 i chcę go dobrze przejechać. Oczywiście w zawodach indywidualnych też chciałbym pokazać się z jak najlepszej strony, ale najważniejsze jest regularne ściganie i zdobywanie doświadczenia.

W klubie otrzymałeś spore zaufanie od sztabu szkoleniowego i obok Krystiana Pieszczka jesteś jedynym polskim seniorem w zespole. Jak ważne jest dla Ciebie to, że obdarzono Cię takim zaufaniem i nie musisz walczyć o miejsce w składzie, mogąc startować z spokojną głową?
To prawda i bardzo to doceniam. Zaufanie trenera w sporcie jest niezwykle ważne, dzięki temu mogę w pełni skupić się na przygotowaniach i pracy nad formą, zamiast martwić się o miejsce w składzie przy każdym treningu. Teraz moim zadaniem jest odwdzięczyć się za to zaufanie dobrą jazdą i punktami na torze.
A jak wygląda sytuacja sprzętowa przed sezonem? Czy wprowadziłeś jakieś nowości, nad czym jeszcze pracujecie, żeby motocykl był gotowy do rywalizacji?
W tym sezonie głównie będę korzystał z silników od Ryszarda Kowalskiego, które stanowią moją podstawową bazę sprzętową. Dodatkowo mamy jedną jednostkę od Ashley Holloway`a, którą będziemy testować i sprawdzać w różnych warunkach, żeby zobaczyć, jak sprawdzi się na torze. Dzięki temu możemy szukać optymalnego rozwiązania i być gotowi na każdy wyścig.
W zeszłym sezonie pojawiła się ciekawa statystyka, na wyjazdach radziłeś sobie lepiej niż na torze domowym w Gdańsku. Dla młodych zawodników to dość nietypowe. Skąd, Twoim zdaniem, bierze się nieco lepsza forma i większe zdobycze punktowe na obcych torach?
To prawda, sam też to zauważyłem. Na wyjazdach często lepiej odczytywałem tor i potrafiłem szybciej dostosować jazdę. Teraz mam nadzieję, że w tym sezonie uda się połączyć jedno z drugim, żeby zarówno na wyjazdach, jak i u siebie wszystko szło dobrze.
Jeśli spojrzeć na statystyki, pojawia się jeszcze jedna ciekawa rzecz, z pola A, które na większości torów jest zwykle najbardziej korzystne, osiągałeś najniższe średnie, zaledwie 1,308 punktu na bieg, podczas gdy z pozostałych pól startowych średnia wynosiła około 2,000. Skąd, Twoim zdaniem, bierze się taka rozbieżność w Twoim przypadku?
Tak, teraz zdecydowanie bardziej odpowiadają mi pola zewnętrzne, najbardziej lubię startować z czwartego. Trudno powiedzieć dokładnie, z czego to wynika, ale faktycznie ostatnio czuję się lepiej i pewniej na zewnętrznych polach niż na pierwszym.
W klubie wciąż czuć niedosyt po poprzednim sezonie, przez większość rozgrywek wydawaliście się murowanym kandydatem do awansu, do meczu finałowego przegraliście tylko jeden mecz. Jak teraz patrzysz na miniony sezon i jak to niepowodzenie motywuje Was przed nowymi rozgrywkami?
Na pewno tamten niedosyt i niepowodzenie gdzieś w głowie jeszcze zostaje. Każdy chciał osiągnąć więcej, ale w sporcie czasem tak bywa. Teraz jednak cała uwaga jest skupiona na nowym sezonie i na tym, żeby tym razem wszystko potoczyło się po naszej myśli.

Wokół terminarza Krajowej Ligi Żużlowej zrobiło się sporo zamieszania po wycofaniu jednego z zespołów, sezon mieliście zaczynać domowym meczem z Unią Tarnów, a teraz w kalendarzu pojawiają się luki. Jak odbierasz te zmiany i czy wpływają one w jakiś sposób na przygotowania zespołu?
To rzeczywiście przykra sytuacja, zawsze smutno, gdy jakiś klub znika z żużlowej mapy. Dla nas oznacza to też mniej meczów i dłuższe oczekiwanie na inaugurację. Wygląda na to, że pierwszy ligowy start na torze w Gdańsku czeka mnie dopiero na początku maja, więc trochę czasu jeszcze zostało, żeby dobrze się przygotować.
Wygląda na to, że złapanie odpowiedniego rytmu i formy w tym sezonie będzie w dużej mierze zależało od liczby startów. Czy tak to widzisz, czy stawiasz też na inne elementy przygotowań?
Dokładnie tak. W żużlu najważniejsza jest jazda, im więcej startów, tym lepiej. Dlatego będziemy szukać sparingów, treningów i różnych zawodów, żeby utrzymać rytm. Rozmawiam też o ewentualnych startach za granicą, między innymi w Szwecji. Jeśli uda się coś z tego zrealizować, na pewno skorzystam, każda okazja do jazdy jest niezwykle cenna.
Na koniec, czy chciałbyś przekazać coś kibicom, którzy będą Was wspierać w nadchodzącym sezonie?
Chciałbym serdecznie pozdrowić wszystkich kibiców i zaprosić na nasze zawody w Gdańsku, zarówno na mecze ligowe, jak i na najbliższy memoriał. Mam nadzieję, że będziecie licznie dopingować z trybun. Wasze wsparcie naprawdę dodaje nam skrzydeł na torze!

Dodaj komentarz