Bohater, który podniósł brytyjski żużel. Dziś Tai Woffinden walczy przede wszystkim z samym sobą

Są w sporcie zawodnicy, których nie definiuje jeden sezon ani jedna tabela. Tai Woffinden należy właśnie do tego grona. Przez ponad dekadę był twarzą światowego żużla, ikoną Sparty Wrocław, idolem tysięcy kibiców i jednym z najbardziej utytułowanych zawodników XXI wieku. Trzykrotny mistrz świata przyzwyczaił wszystkich do sukcesów, dlatego obecny sezon wywołuje tak wielkie zdziwienie. W Metalkas 2. Ekstralidze Brytyjczyk przeżywa najtrudniejszy okres swojej kariery. Czy to początek sportowego końca jednej z największych legend współczesnego speedwaya, czy może tylko kolejny zakręt, z którego jeszcze raz uda mu się wyjść zwycięsko?

Jeszcze zimą transfer Taia Woffindena do Moonfin Magnus Ostrowa był wydarzeniem, o którym mówiło całe żużlowe środowisko. Tak utytułowany zawodnik na drugim poziomie rozgrywkowym to sytuacja praktycznie niespotykana. W Ostrowie nikt nie ukrywał, że celem jest awans do PGE Ekstraligi, a Brytyjczyk miał być twarzą całego projektu.

Klub od pierwszego dnia dawał mu odczuć, jak ważną postacią ma być w zespole. Podczas oficjalnej prezentacji powierzono mu funkcję kapitana drużyny.

— To wspaniałe, że zostałem wybrany kapitanem drużyny. Byłem kapitanem reprezentacji Wielkiej Brytanii, ale nigdy wcześniej nie pełniłem tej funkcji w Polsce — mówił z uśmiechem Woffinden.

Nie chodziło wyłącznie o opaskę kapitana. W Ostrowie liczono, że będzie mentorem dla młodszych zawodników, liderem w parkingu i człowiekiem, który wniesie do drużyny mentalność zwycięzcy. Trudno było o lepszy autorytet.

Chłopak z Australii, który pokochał Wielką Brytanię

Historia Taia Woffindena jest jedną z najbardziej niezwykłych w światowym żużlu.

Urodził się w australijskim Scunthorpe, gdy był dzieckiem, jego rodzina zdecydowała się przenieść do Wielkiej Brytanii, aby umożliwić mu rozwój sportowy. Już jako nastolatek zwracano uwagę na jego nieprzeciętny talent.

Woffinden bardzo szybko przeszedł drogę od obiecującego juniora do jednego z najlepszych zawodników świata. Nie bał się ciężkiej pracy, słynął z perfekcyjnego przygotowania fizycznego i obsesyjnego wręcz podejścia do sprzętu. W czasach, gdy wielu żużlowców skupiało się wyłącznie na jeździe, on budował wokół siebie profesjonalny zespół specjalistów.

To właśnie ta konsekwencja zaprowadziła go na sam szczyt.

Człowiek, który odmienił brytyjski żużel

W 2013 roku dokonał czegoś, na co brytyjscy kibice czekali niemal dwie dekady. Zdobył indywidualne mistrzostwo świata, przerywając długie lata dominacji zawodników z Polski, Australii i Skandynawii.

Później dołożył kolejne tytuły w 2015 i 2018 roku, stając się jednym z najwybitniejszych brytyjskich żużlowców w historii.

Przez wiele lat był twarzą Speedway Grand Prix. Zawsze perfekcyjnie przygotowany, świetnie odnajdujący się w mediach, chętnie rozmawiający z kibicami. To właśnie Woffinden pokazał, że żużlowiec może być nie tylko sportowcem, ale również profesjonalnie budowaną marką.

Dla wielu młodych zawodników stał się wzorem nowoczesnego sportowca.

Grand Prix Toruń kwalifikacje

Wrocław znalazł swojego idola

Jeżeli jest miejsce, z którym Woffinden będzie kojarzony już na zawsze, to bez wątpienia jest nim Wrocław.

Przez ponad dekadę był symbolem Betard Sparty. To właśnie tam przeżywał największe sukcesy klubowe, zdobywając mistrzostwa Polski i prowadząc zespół do kolejnych medali. Kibice pokochali go nie tylko za wyniki, ale również za charakter.

Nigdy nie odpuszczał walki. Potrafił jechać z kontuzjami, wygrywać biegi w beznadziejnych sytuacjach i brać odpowiedzialność za wynik całej drużyny. Z czasem stał się jedną z największych legend klubu obok Tomasza Golloba, Jasona Crumpa czy Macieja Janowskiego.

Do dziś wielu kibiców Sparty uważa go za jednego z najwybitniejszych zawodników, którzy reprezentowali wrocławskie barwy.

Nikt nie spodziewał się takiego sezonu

Dlatego obecne liczby są wręcz szokujące.

Średnia 1,321 punktu na bieg daje Brytyjczykowi miejsce dopiero w szóstej dziesiątce klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników Metalkas 2. Ekstraligi.

To statystyki, które kompletnie nie pasują do zawodnika tej klasy.

Jeszcze kilka lat temu rywalizował o mistrzostwo świata z Bartoszem Zmarzlikiem, Fredrikiem Lindgrenem czy Artemem Łagutą. Dziś zdarza się, że przegrywa biegi z zawodnikami, którzy jeszcze niedawno oglądali go jedynie w telewizji.

Jest coś ważniejszego od wyników

Łatwo oceniać liczby. Znacznie trudniej spojrzeć na historię człowieka.

Ostatnie lata były dla Woffindena prawdziwą próbą charakteru. Seria bardzo poważnych kontuzji sprawiła, że wielokrotnie musiał zaczynać wszystko od nowa. Każdy powrót oznaczał miesiące rehabilitacji, bólu i walki z własnymi ograniczeniami.

Kulminacją był dramatyczny wypadek odniesiony w Krośnie. Brytyjczyk doznał licznych obrażeń, przeszedł kilka operacji i przez długi czas nie było wiadomo, czy w ogóle wróci do profesjonalnego ścigania.

To doświadczenie zmienia każdego sportowca.

Grand Prix Toruń kwalifikacje

Choć dziś ponownie pojawia się pod taśmą, trudno oczekiwać, że organizm i psychika funkcjonują dokładnie tak samo jak przed laty.

Lider nawet wtedy, gdy nie zdobywa punktów

Osoby pracujące z Woffindenem podkreślają, że mimo problemów sportowych jego wpływ na drużynę jest ogromny.

To jeden z najbardziej profesjonalnych zawodników w całym środowisku. Godzinami analizuje ustawienia motocykli, pomaga mechanikom i chętnie dzieli się doświadczeniem z młodszymi kolegami.

Nieprzypadkowo powierzono mu funkcję kapitana. Nawet jeśli nie zdobywa dziś tylu punktów, ilu oczekiwano, dla wielu zawodników pozostaje autorytetem.

Czy legenda jeszcze wróci?

Sport niejednokrotnie pokazywał, że wielkich mistrzów nie wolno skreślać zbyt szybko.

Tai Woffinden już wielokrotnie udowadniał, że potrafi wracać po najtrudniejszych momentach. W jego karierze nie brakowało sezonów, w których eksperci przepowiadali koniec, a kilka miesięcy później ponownie stawał na podium mistrzostw świata.

Być może tym razem będzie podobnie. A być może obecny sezon okaże się symbolem nieuchronnego końca pewnej epoki.

Jednego jednak nikt mu nie odbierze. Trzy tytuły indywidualnego mistrza świata, status legendy Sparty Wrocław, dziesiątki wygranych turniejów i ogromny wpływ na rozwój brytyjskiego żużla sprawiają, że jego miejsce w historii tej dyscypliny jest już niezagrożone.

Dziś Tai Woffinden nie walczy wyłącznie o punkty dla Ostrowa. Walczy o coś znacznie ważniejszego — o udowodnienie sobie i całemu żużlowemu światu, że mimo przeciwności losu wciąż potrafi być zawodnikiem, którego przed laty podziwiały tysiące kibiców. Niezależnie od tego, jak zakończy się ten sezon, jedno pozostaje pewne, nazwisko Woffinden jeszcze przez długie lata będzie kojarzone z jedną z najpiękniejszych historii współczesnego speedway`a.

Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *